- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 10341
- Dodano: 2009-04-19 / 19:55
- Komentarzy: 113
Wypadek awionetki w Skarbimierzu
Do wypadku doszło przed 17.00 na terenie byłego radzieckiego lotniska. Pilotowany przez 36-letniego Wrocławianina samolot rozbił się podczas startu.
- Prawdopodobnie pilot zaczął skręcać gdy samolot nie nabrał jeszcze odpowiedniej wysokości i podczas skrętu zahaczył skrzydłem o ziemię - relacjonuje nadkom. Maciej Milewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Zobacz także Ostatni dzień Master Truck. Przed publicznością pokazy i finałowa gala FOTO WIDEO
Zarówno pilot, jak i jego 21-letnia pasażerka ranni trafili do szpitala. Dokładne przyczyny wypadku wyjaśni komisja badania wypadków lotniczych.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
3 października
Jarmark Świętego Michała trwa na opolskim Rynku. Dziś fireshow i warsztaty
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
2 października
Karta pobytu za tysiące euro. 11 osób zatrzymanych w śledztwie SG i CBA






W dyskusji: 113
nic się im nie stało na szczęście....
Jednak faktyczną rolę, jaką odegrała siostra Brygida wśród miejscowej Polonii, trudno przecenić. Za jej sprawą domek przy Nabrzeżnej 17, gdzie mieszkała z kilkoma innymi Polkami, był dla zesłańców duchowym ośrodkiem o wielkim znaczeniu. Ulgę w niedoli, która stała się ich udziałem na Ałtaju, niosła właśnie zakonnica z Annowoli. Była ona podporą dla wszystkich potrzebujących i zawsze pocieszała wątpiących, poniżonych, nieszczęśliwych. .
Mówi siostra Mikołaja: Tam człowiek był traktowany jak najgorsza szmata. Umierało się z głodu i zimna. Nasza przełożona siostra Alojza bardzo się wszystkiego bała. Siostra Brygida dodawała jej odwagi i pocieszała. Siostra Brygida była bardzo rozmodlona. Zbierała ludzi w tym małym domku, w którym mieszkała i przewodniczyła tym modlitwom. Dodawała ludziom odwagi. Sama wierzyła, że wróci do Polski. Tak bardzo kochała Polskę.
Pod koniec wojny wraz z siostrą Brygidą zamieszkiwały Zofia Adolph (ur. 1870), siostry Anna (1896) i Bronisława (1900) Helonowe oraz Ludwika Miłaszewicz (1904). Wcześniej wspólnie z nimi żyła pod jednym dachem nieznana z nazwiska szarytka. Zofia Adolf, osoba w wieku podeszłym, pielęgnowała i leczyła siostrę Brygidę, gdy ta zapadła na zdrowiu. Mimo postępów choroby dzielna dominikanka pragnęła jeszcze pracować w przyszłości dla wolnej ojczyzny i marzyła o tym, aby znowu przywdziać habit zakonny.