- Autor: Mery
- Wyświetleń: 22273
- Dodano: 2016-07-01 / 23:07
- Komentarzy: 77
Czy kierowca MZK prawidłowo udzielił pomocy pasażerowi?
- Syn jechał autobusem linii 15, wracał do domu. Wtedy był taki upalny dzień i po prostu syn poczuł się źle w autobusie, wymiotował, kręciło mu się w głowie, potrzebował natychmiastowej pomocy, bo prawdopodobnie mogło dojść do przegrzania organizmu - opisuje sytuację pani Marzena.
Kierowca widząc co się dzieje miał, według kobiety, zatrzymać się na przystanku przy ulicy Piastowskiej, wysadzić Patryka i jego dziewczynę, zadzwonić po karetkę i odjechać, zostawiając młodzież samą.
Zobacz także "Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie Miejski Zakład Komunikacyjny. Na zadane przez nas drogą mailową pytania odpowiada Ronald Kubis, p.o. Kierownika Wydziału obsługi Systemu Komunikacyjnego:
- Przede wszystkim po dojechaniu na przystanek przy ul. Piastowskiej, tuż po otwarciu drzwi pojazdu rzeczony gimnazjalista dobrowolnie – samodzielnie, bez jakiejkolwiek ingerencji kierowcy autobusu, opuścił pojazd. Z całą stanowczością zaprzeczamy twierdzeniu jakoby kierowca autobusu miał „wysadzić” tegoż pasażera, co sugerowałoby celowe (wbrew jego woli) usunięcie z pojazdu.
Pani Marzena podkreśla również, że kierowca zostawił dwójkę nieletnich dzieci na przystanku, nie czekając na karetkę pogotowia, aby upewnić się, że do tego czasu stan chłopca nie ulegnie pogorszeniu.
- Zostali tam we dwójkę sami, nie wiedzieli jak się zachować, byli w szoku i jak już potem karetka jechała, to nie pomachali, ani nic w tym stylu bo po prostu nie wiedzieli co trzeba zrobić, uważam że kierowca MZK powinien był z nimi zostać i upewnić się, że chłopak trafi do karetki, a potem do szpitala - mówi pani Marzena i dodaje: - W międzyczasie zwolniłam się z pracy, wsiadłam do taksówki i pojechałam po syna i go stamtąd odebrałam, bo karetka ich minęła.
Zobacz także Zmiany dla pacjentów szpitala. Rusza remont estakady
MZK Opole po naszej interwencji przeprowadziło wewnętrzne czynności wyjaśniające. Jak czytamy w dalszej części odpowiedzi:
- W naszej ocenie kierowca postąpił w sposób właściwy, podejmując adekwatne do sytuacji decyzje. Jak się ostatecznie okazało działaniem na wyrost było wezwanie pogotowia, z pomocy którego chłopiec nie skorzystał, czyniąc tym samym jego przyjazd zupełnie bezzasadnym. Te informacje posiadamy od dyżurnego dyspozytora pogotowia, który poinformował nas również, że młodego człowieka odebrała przybyła na miejsce taksówką matka (ok. 20 minut po odjeździe pogotowia).
- Nadal jednak uważam, że kierowca powinien był naprawdę, zostać z nimi i się tymi dzieciakami zająć, ktoś kto jest słaby i półprzytomny oraz w szoku nie potrafi sam wołać pogotowia. Sami również rozmawialiśmy z wieloma kierowcami spośród naszych znajomych, którzy również potwierdzili nasze zdanie. Kierowca autobusu powinien był z synem zostać - kwituje pani Marzena.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters

W dyskusji: 77
Siara na całego, synuś dorbze ze wakacje są, bo byś przez mamusię spalony był w szkole.
Marzenka to pewnie kase chce wyciągnąć i tyle.
Chaiala zrobić sensację, ale chyba wyszło inaczej :P zbłaźniłas się dziunia.