- Autor: Majlan
- Wyświetleń: 14942
- Dodano: 2016-03-13 / 14:31
- Komentarzy: 227
Kolejna manifestacja KOD w Opolu. Pojawili się też przeciwnicy.
- Decyzję o dzisiejszej manifestacji podjęliśmy spontanicznie w środę po szerokim odzewie opolan, którzy prosili o możliwość wyrażenia zaniepokojenia tym, co robi rząd. W jego działaniu widzimy nieracjonalność, swoistą polską „duszność“ oraz przeklęty romantyzm, który prowadzi do różnych działań ostatecznych i ofiar - mówi Mateusz Rossa, koordynator regionu opolskiego Komitetu Obrony Demokracji.
Pani Jolanta Czarnecka ze Zdzieszowic była jedną z protestujących osób. - Nie pozwolimy, by prawa demokratyczne w Polsce, o które walczyliśmy, były łamane. Być może nasze liczne przybycie tutaj da rządowi do myślenia, bo na dłuższą metę nasz naród nie jest w stanie tego wytrzymać.
Zobacz także Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
Na opolskim rynku pojawiła się również grupka kilku osób będących przeciwnikami KOD-u. - Ci ludzie to zdrajcy narodu, który chce się wreszcie rozwijać i być samodzielny. Ci, którzy wcześniej robili przekręty boją się, że będą rozliczeni i dają protestującym pieniądze, by ich wspierali. Ludzie uczciwi nie mają miejsca bytu w KOD-zie - grzmi Helena Górzyńska z Opola.
- Nie mają prawa śpiewać hymnu państwowego! - wykrzyczał inny kontrmanifestant.
Jak jednak zapowiadają organizatorzy dzisiejszej manifestacji, protestować będą „do skutku“.
Więcej zdjęć z wydarzenia można obejrzeć w naszej galerii.
Zobacz także Odra Opole zaprezentowała drużynę na sezon 2026/27
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
25 września
Policjanci z różnych stron świata na jednej lekcji w Prószkowie
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO





W dyskusji: 227
Zdecydujmy się w końcu czy chcemy w Polsce socjalizm czy kapitalizm !!!
a większości wypowiedzi nawet nie czytam bo słoma z butów wystaje, pieniactwo i buractwo na forum się szerzy!!!a to gorsze od faszyzmu czy komuny.
500 zł na każde dziecko zniechęci kobiety do pracy - można usłyszeć w ostatnich tygodniach. To nie tylko czysto teoretyczna sytuacja. Są przypadki, w których nawet obecna formuła przyznawania 500 zł sprawi, że nie będzie opłacało się pracować - wynika z obliczeń money*pl. Tymczasem Sejm przyjął projekt z tą oczywistą luką.
Na czym polega problem? Wyobraźmy sobie typową rodzinę Kowalskich 2+2 z dwojgiem pracujących rodziców. On zarabia 2004 zł, ona na część etatu 1200 zł. W sumie mają 3204 zł, czyli nie otrzymają 500 zł na pierwsze dziecko, bo dochód na osobę w rodzinie przekracza u nich 800 zł. Dostaną jednak pieniądze na drugie. Ich łączne dochody sięgną wtedy 3704 zł (1200 zł matki plus 2004 zł ojca plus 500 zł na drugie dziecko). Załóżmy, że rodzina zna się na systemie świadczeń socjalnych w Polsce. Wie o różnych kruczkach prawnych, wie ile, kiedy i w jakiej sytuacji może wyciągnąć od państwa. I teraz ta rodzina zaczyna kalkulować, czy matce dalej opłaca się pracować. Jeśli rzuci pracę, to rodzina otrzyma 500 zł już na pierwsze dziecko. Dochody w takim wypadku wyniosą 3004 zł (2004 zł plus 2 razy po 500 zł).
Rodzina główkuje dalej. W sytuacji zrezygnowania matki z pracy, gospodarstwo domowe będzie mogło zacząć korzystać ze świadczeń rodzinnych (od 2016 roku jest tu limit 674 zł netto, ale nie wlicza się w to dodatku 500 zł na dziecko). Kowalscy otrzymają więc na każde dziecko nawet po 118 zł zasiłku rodzinnego (jeśli dzieci mają mniej niż 5 lat zasiłek rodzinnybędzie niższy), a jeśli uczą się poza miejscem zamieszkania - także dodatkowe 63 zł na ucznia. W sumie miesięcznie będą mieć więc 3388 zł. Raz w roku przysługiwać będzie im dodatek z tytułu rozpoczęcia nauki - 100 zł na dziecko.
Przy odrobinie szczęścia matka może dostać też zasiłek dla bezrobotnych. Starając się o niego musi jej się udać przekonać urzędników, że szukała pracy, ale nigdzie jej nie chcieli. Jeśli kobiecie by się to udało, rodzina miałaby dodatkowo nawet 831 zł brutto przez kilka miesięcy. A to nie koniec benefitów.
Po pierwsze, nawet mimo rzucenia pracy przez jedną osobę, rodzina nadal skorzysta z ulgi podatkowej na dzieci. Po złożeniu PIT-u i tak w okolicach maja-czerwca rodzice dostaną 1112 na każde dziecko. To efekt zmian wprowadzonych jeszcze przez PO - ulgę na dziecko można odliczyć od podatku nawet wtedy, gdy nie musimy na państwo nic łożyć.
Jeśli Kowalscy zgłoszą się do pomocy społecznej, to ta może im dodatkowo przyznać różnego rodzaju dodatki: mieszkaniowy, energetyczny, zasiłek stały, okresowy lub celowy. GUS szacuje, że średnia wysokość pomocy społecznej (finansowa i materialna) wynosi ok. 160 zł miesięcznie. Przy takim założeniu rodzina Kowalskich po tym, jak matka zrezygnuje z pracy, by pobrać 500 zł na każde dziecko, będzie mieć miesięcznie ponad 4000 zł.
Trzeba jednak pamiętać, że pomoc społeczna przyznawana jest uznaniowo. Samo spełnienie wymogów finansowych nie powoduje jej automatycznego wypłacenia. O tym zawsze decyduje urzędnik.
Tak czy inaczej, powiedzmy to sobie jeszcze raz - przy odrobinie pomysłowości, złożeniu kilku papierków, wykazaniu się przed pomocą społeczną jacy to my nie jesteśmy biedni, rodzina Kowalskich może mieć z bezrobotnej matki mnóstwo profitów. Tylko czy o to chodzi?
Problem załatwiłoby rozliczanie dodatku w wysokości 500 zł na każde dziecko według zasady "złotówka za złotówkę". Rodzina, która przekracza próg - w tym wypadku o 4 zł - dostałaby wtedy 496 zł i nie musiała kombinować. Bo problem opisany powyżej nie jest jedynym.
Idźmy bowiem dalej. Rodzina Zielińskich 2+1, w której rodzice zarabiają 2399 zł. Dzięki temu dostają 500 zł na dziecko. Co się dzieje, gdy pracodawca któremukolwiek z rodziców chce dać podwyżkę np. 200 zł? Ci będą prosić, aby pensji w żadnym wypadku nie podwyższać, bo stracą zasiłek wychowawczy. Podwyżka o 200 zł oznaczać będzie więc stratę 300 zł miesięcznie. Co więc zrobi zaradny rodzic? Poprosi o wypłacanie podwyżki pod stołem.
Ta zasada działa też w drugą stronę. Po wejściu w życie programu może się okazać, że sporo rodziców poprosi o obniżenie wynagrodzenia, by dostać pieniądze na dzieci. Szara strefa na pewno więc wzrośnie, a państwo straci na podatkach czy składkach społecznych.
Trzeba odpowiedzieć na zamach.
Piotr Święczkowski – pracownik biura bezpieczeństwa i audytu PKP Cargo, brat Bogdana Święczkowskiego, prokuratora krajowego i byłego szefa ABW
Bartosz Czarnecki - doradca w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, syn europosła PiS Ryszarda Czarneckiego
Zbigniew Lasek - szef ds. bezpieczeństwa w PKN Orlen, były ochroniarz Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Dudy i Beaty Szydło opłacany przez PiS
Andrzej Grządziel – szef biura ARiMR w Opatowie, działacz PiS, ojciec makijażystki Jarosława Kaczyńskiego, która od kilku miesięcy pracuje jako doradca Beaty Szydło
Zdzisław Filip - prezes spółki z grupy Tauron, sejmikowy radny PiS, kolega Beaty Szydło z podstawówki
Radosław Włoszek - członek rady nadzorczej TVP, członek zarządu Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice, były asystent Beaty Szydło
Tomasz Waszczykowski - pełniący obowiązki szefa Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi, brat ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego
Jan Maria Tomaszewski - doradca prezesa TVP, kuzyn Jarosława Kaczyńskiego
ppłk Tomasz Kędzierski - wiceszef BOR, były kierowca mamy prezesa PiS Jadwigi Kaczyńskiej
kpt. Rafał Niwiński - wiceszef transportu w Biurze Ochrony Rządu, były kierowca prezydentowej Marii Kaczyńskiej
Janusz Kowalski - wiceprezes PGNiG, współautor książki "Lech Kaczyński. Biografia polityczna", której współwydawcą była kontrolowana przez prezesa PiS spółka Srebrna
Misiewicz - zatrudniona w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, siostra szefa gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza Bartłomieja Misiewicza (odmówił podania jej imienia)
Grzegorz Postek - pracownik biura bezpieczeństwa i audytu PKP Cargo, były funkcjonariusz CBA ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę
Jacek Chwalenia - członek rady nadzorczej Polskiego Holdingu Nieruchomości, fizjoterapeuta-rehabilitant, radny PiS
Jan Stachowicz – szef biura ARiMR w Ostrowcu Świętokrzyskim, pełnomocnik PiS w Ćmielowie, z zawodu nauczyciel w-f