Delegacja protestujących spotkała się z przedstawicielami Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego. (Fot. Dżacheć)
Manifestanci zebrali się na Placu Wolności i wzdłuż ulicy Krakowskiej przemaszerowali pod opolski ratusz.
Do zgromadzonych przed urzędem miasta wyszli wówczas wiceprezydenci: Marcin Rol oraz Maciej Wujec. - Przekazujemy na państwa ręce kontrakt społeczny, jaki podpisał prezydent Arkadiusz Wiśniewski. Gwarantuje on m.in. utrzymanie już działających placówek oświatowych, wsparcie działalności Ludowych Zespołów Sportowych, przedsiębiorców czy objęcie publiczną komunikacją miejską przyłączonych terenów – przytaczał Wujec.
Zobacz także Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
Przemówienie wiceprezydenta były jednak co chwilę przerywane gwizdami, buczeniem i okrzykami. "Obietnica bez pokrycia!", "Gdzie jest Wiśniewski?" - skandowali ludzie.
- Usiądźmy, porozmawiajmy spokojnie przy herbacie i kanapkach – zapraszał Rol, jednak protestujący nie skorzystali z jego propozycji i ruszyli dalej.
Po kilkunastu minutach tłum przeszedł pod Opolski Urząd Wojewódzki, gdzie delegację protestujących w imieniu nieobecnego na miejscu wojewody Adriana Czubaka przyjął Jerzy Kliszewski, dyrektor generalny UW. - Przekazujemy na pana ręce pismo, w którym prosimy o negatywne zaopiniowanie planów prezydenta Opola. Obawiamy się m.in. tego, że ta część gminy, która pozostanie poza Opolem,nie będzie miała szans przetrwać – mówili mieszkańcy Dobrzenia Wielkiego.
Co ważne, pod petycją o niewłączanie terenów należących do gminy podpisało się 5300 mieszkańców.
Zobacz także Policjanci zakończyli poszukiwania zaginionego 91-letniego mężczyzny
- Wasze tak liczne przybycie tutaj, jak i liczba zebranych podpisów pokazuje, że jesteście zmobilizowaną, dużą społecznością. Pismo oczywiście trafi do pana wojewody, który uważa, że to co robi, robi dla ludzi. Czasem jednak pojawiają się konflikty, podsycane dodatkowo negatywnymi emocjami. Myślę, że warto te emocje wyciszyć i porozmawiać spokojnie. Opiniując ostateczny wniosek miasta o rozszerzenie granic, wojewoda weźmie pod uwagę argumenty obu stron - zapewnia Kliszewski.
Jak mówią mieszkańcy i władze ościennych gmin, to nie ostatnia akcja protestacyjna. - Będziemy walczyć tyle, ile będzie trzeba – słyszymy.









W dyskusji: 238
Decyzja zapadła już dawno czy to się komuś podoba czy nie. A badanie opinii publicznej, które rozpocznie się 14-go lutego to czysta ściema. Toczą tu się 2 wojny - pierwsza o kasę z unii. Jak zwykle chodzi o kasę. Druga woja o podział województwa między dolnośląskie a śląskie. Też o kasę....
"...podjęcie tej decyzji leży w gestii Rady Ministrów...." a nie w jakiejś konsultacji śmiesznej. Ludzie obudźcie się. Ja też nie jestem za tym, żeby wiśnia łączył/scalał ziemie ale nie mam na to wpływu. Temat jest dawno przegryziony na wyższych szczeblach. Nie zgadzacie się to wybierzcie między śląskim a dolnośląskim. Proste