- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 12450
- Dodano: 2008-06-18 / 14:35
- Komentarzy: 131
Motocyklista trafił do szpitala
- 20-letni kierowca motocykla najechał na tył fiata almea, a następnie wpadł do rowu - poinformował dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
20 - latek z ciężkimi obrażeniami ciała, został odwieziony do szpitala.
Zobacz także Wypadek z udziałem motyclisty. Dwie osoby trafiły do szpitala. Są utrudnienia
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
16 września
Na Rynku w Opolu szykują się trzy dni koncertów i biesiady przy złotym trunku
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast

W dyskusji: 131
Prawdą znaną nie od dziś jest to, że kierowcy puszek mają za dużo gadgetów (a to radio, nawigacja, telefon, papierosy) żeby skupić się na drodze. Rok temu miałem starcie ze śmiercią na Armii Ludowej - ruszyłem spod świateł z Batalionów Chłopskich, LEWYM PASEM - dodam, że był wieczór i jechałem na długich żeby być lepiej widocznym. Jakaś blondi wyjechała ze stacji benzynowej, która jest zaraz za skrzyżowaniem z Oleską. Nie dość, że przejechała co najmniej trzy pasy bez jakiegokolwiek obejrzenia się czy spojrzenia w lusterko to jeszcze gadała przez telefon. Ledwo prześlizgnąłem się po krzakach - cud, że nie zaliczyłem gleby - zrównałem się z nią i otrąbiłem... wielce była zdziwiona o co mi chodzi - przacież 'pojawiłem się znikąd' - na pewno jechałem z prędkością ponaddźwiękową skoro mnie nie widziała - przecież dawcy jeżdżą szybciej od przeciągu...
Żałuję, że nie oberwałem jej lusterka, skoro jej niepotrzebne...
Kila miesięcy później w innym miescie miałem bardzo poważny wypadek przez kolesia, który od kilku miesięcy miał prawo jazdy - jechałem prosto, miałem zielone światło, on jechał z przeciwka i skręcał w lewo. Ponoć mnie nie widział. Biegli orzekli, że w chwili wypadku moto było na III biegu (z 6ciu, więc nie było to pałowanie) i że z całą pewnością świeciły się światła mijania (do tego zapis z kamer). Ja mam kupę blizn, złamań i kości poskręcane na żelastwo, a koleś... wyrok skazujący. Warto jest więc czasem uważać na innych uczestników ruchu drogowego - nawet jeśli są mniejsi. Warto nawet nie ze względu na ich bezpieczeństwo, ale na swoją 'karotekę'. Sprawca świadectwa o niekaralności już nie dostanie, a teraz jakiś mały wybryk i 'zawiasy' mu cofną...
Moja wypowiedź miała zupełnie inne przesłanie - które zdajesz się zauważać (i chwała Ci za to). Nie można generalizować, szufladkować. Ale oczywiście działa to w obie strony. Nie każda kobieta za kierownicą to zagrożenie (osobiście znam kilka na prawdę bardzo dobrze jeżdżących kobiet - niestety jest też taka, która wręcz twierdzi, że nigdy nie zdobyłaby prawa jazdy gdzyby go nie kupiła i sam miałbym z nią dzwon, bo nie była pewna czy to ja jadę i chciała się wychylić żeby lepiej zobaczyć). Nieprzewidywalni bywają też starsi panowie w kapeluszu, ale NIE MOŻNA GENERALIZOWAĆ - moim sprawcą był 32-latek, więc jeszcze na kapelusz za młody, a młodzieńcza adrenalina pewnie też już go nie dotyczyła. No i teraz to, do czego zmierzam: rzadko kiedy w wypadku z udziałem motocykla winny jest motocykliksta - to są niestety policyjne statystyki. Oczywiście niechlubny cień na motocyklistach rzucają młodzi (16-20 lat), którzy świeżo zdobyli prawko (albo i nie!) i od razu wsiadają na 'litra', który ma koło 150koni. Oni najczęściej rozbijają się gdzieś na słupach czy drzewach, ale w wypadkach samochodu z motocyklem to często jest wina kierowcy samochodu niestety. Nie mów więc, że "naklejamy naklejki, a sami jeździmy jak debile", bo to jest właśnie GENERALIZACJA. Mam trzech znajomych po wypadkach na moto, którzy przed sądem dowiedli swojej niewinności. Oczywiście zwyke pada argument prędkości - że jak motocyklista to już musiał zap$#$%alać. A czy Ty zawsze jeździsz przepisowe 50km/h w mieście? Bo jak ja tak próbuję na dwu-trzypasmowej drodze, to trąbią, że ruch blokuję. Prawda jest taka, że kierowcy siłą rzeczy są przyzwyczajeni do prędkości około 80-100km/h (bo sami tak CZĘSTO jeżdżą), więc nie mogą powiedzieć, że nie widzieli motocykla, który jechał z zawrotną prędkością 90km/h w miejscu, w którym mogli się spodziewać jedynie pojazdów jadących przepisowe 50km/h. To jest marne tłumaczenie wymuszenia pierwszeństwa na motocyklu czy też niezauważenia tego pojazdu.
Innym, bardzo groźnym przypadkiem są (tu głównie młodzi kolesie w samochodach nie powiem jakiej marki), którzy chcą sobie udowodnić, że są lepsi, że ich samochód może więcej, a nawet jak nie może, to właśnie celowo nagle przyhamują, lub zepchną na pobocze, żeby "złowić dawcę" - przecież wsiadając na moto już jest się dawcą. Takie myślenie pogłębiają niestety brukowce (Fuckt i SE), które wręcz przeliczają motocyklistów na ilość nerek, wątrób, serc i innych narządów.
Nie generalizuję - nie twierdzę, że tylko kobiety źle jeżdżą (choć możnaby tu rozróżnić płeć pięnką na kobiety i baby, wtedy możnaby powiedzieć, że baby jeździć nie umieją, albo wręcz nie umią ;)).
Nie zarzucam Ci zmiany pasa bez patrzenia w lusterka. Ale i Ty nie generalizuj proszę mówiąc o tym, że "oblepiają naklejkami co się da, a sami jeżdżą jak debile", bo to z pewnością nie są ci sami ludzie. Akcja z naklejkami jest bardzo pożyteczna, choć niestety wiele osób ma za słaby wzrok, by przeczytać co się na nich znajduje. Zresztą sama zrozumiesz pewnie znacznie więcej jak dosiądziesz stalowego rumaka i nie życzę Ci żebyś musiała zmienić swój punkt widzenia przez takiego kierowcę, który na mnie wymusił pierwszeństwo. Z siodła motocykla tą samą drogę i tych samych kierowców widać zupełnie inaczej. Oczywiście sytuacji typu 'moja' blondi wyjeżdżająca od razu na lewy pas ze stacji benz. gadając przez telefon pewnie nie unikniesz, ale życzę Ci żeby było ich jak najmniej i żebyś przez takie zachowania nie miała kontaktu z asfaltem czy też z puszką.
Pozdrawiam życząc szerokości i przyczepności, do zobaczenia na drodze (choć nie wiem czy pozdrowię Cię tradycyjną motocyklową 'łapą', bo nie mogę jeździć i nie wiem czy w ogóle będę mógł dosiąść stalowego rumaka).
I żebyś nie myślał, że tylko podaję przykłady wypadków z winy kierowców samochodów, to proszę bardzo - w znajomego uderzył motocyklista wyprzedzający kolumnę samochodów na dwukierunkowej drodze - znajomy skręcał w lewo i czekał na możliwość wykonania tego manewru (więc on był na początku tej kolumny). Stał z włączonym kierunkowskazem i jak nadarzyła się okazja, to skręcił. w tym momencie uderzył w jego samochód motocykl. Pognieciona klapa, zderzak, lampa. Nikomu nic się nie stało, motocyklista przyznał się do winy, nie próbował niczego wmówić, podpisał oświadczenie i sam sugerował wezwanie policji, bo wie, że później mogą być problemy z wypłatą odszkodowania. Znajomy odesłał policjantów, którzy akurat przejeżdżali i pytali czy wezwać drogówkę. Powiedział, że jeśli mają wlepić sprawcy madat, to lepiej jak się spotkają za tą kasę przy piwie - tak też wieczorem zrobili :)
Jak to znajomy opowiadał w pracy, to inny się wtrącił, że też miał sytuację z motocyklistą (niewiele brakowało - skończyło się lekkim szlifem), ale przyznał się, że po prostu nie spojrzał, pokornie przeprosił człowieka, zapytał w czym pomóc. Wymienili się telefonami i też chyba jakąś znajomością się skończyło :)
Podkreślam cały czas - nie można generalizować - zdarzają się uczynni motocykliści i kierowcy samochodów, zdarzają się też (niestety) wariaci kierujący takimi czy innymi pojazdami (nawet TIRami - sam miałem nieciekawą sytuację - dobrze, że jechałem samochodem i zjazd na pobocze nie był tak krytyczny). Innym razem kierowca TIRa zatrzymał się na drodze i pomógł mi w kłopocie (a wcale go nie zatrzymywałem). Ludzie są ludzie - zawsze znajdzie się paru "myślących inaczej", którzy na daną grupę rzucają cień, ale nie można szufladkować, że kierocy samochodów czy motocykliści, albo TIRowcy są wszystkiemu winni.
Pozdrawiam i życzę Ci, żeby jedynym przejawem bezmyślności na drodze z jakim się spotykasz były te hałasy, które słyszysz teraz...
Mitów jest wiele - być może widziałaś motocyklistę jadącego przez wioskę 200km/h... śmiem jednak podejrzewać, że w oczach nie masz homologowanego radaru, a wrażenie prędkości mógł potęgować (przeszkadzający np. Kowalowi) głośny wydech. Silini motocyklowe zwykle mają znacznie wyższy zakres dopuszczalnych obrotów (kilkanaśie tysięcy) niż samochodowe (te zwykle kończą się na 6000-7000obr/min). Przeciętny człwiek odnosi odgłos do bardziej mu znanego hałasu silnika samochodowego - sęk tylko w tym, że przełożenia są nieco inne, bo gdyby rzeczywiście samochód osiągał np. 14000obr/min to już na IIIcim biegu jechałby około 200km/h jeśli nie lepiej. Zmierzam do tego, że rzeczywiście wielu (jeśli nie większość) motocyklistów przekracza prędkość, ale wilekości tego przekroczenia nie są w stanie ocenić przypadkowe osoby. Jest wiele czynników, które mogą wpłynąć na pomnożenie prędkości w oczach postronnej osoby, a to wspomagane jest jeszcze przez stereotyp dawcy.
Nie piję tu bezpośrednio do Ciebie - być może z dość dużą dokłądnością potrafisz ocenić prędkość przejeżdżających pojazdów, zwłaszcza motocykli, ale w społeczeństwie funkcjonuje taki mit, że jak motocykl jedzie szybko (ale samochody przecież też przekraczają prędkość) to na pewno "ponad 200". Jeśli już zdarzy się gdzieś wypadek z udziałem motocykla, to gapiowie, którzy 'wszystko widzieli', w oczach mają radar (ale przybyli pół godziny po zdarzeniu) licytują się w podawaniu wymyślonych prędkości... że jechał 200 (ostatnio modne staje się 300). Po moim wypadku też mówili, że na pewno minimum 'dwie paki', że kierowca samochodu nie miał szans mnie zauważyć, bo przecież jak spojrzał (ale prawda jest taka, że wcale nie spojrzał), to droga była pusa i nagle ja pojawiłem się z prędkością ponaddźwiękową. Niestety mój motocykl w warunkach autostradowych osiągał nieco ponad 160km/h długo rozpędzany na VI biegu, a w chwili wypadku był na III. Oczywiście obrona podnosiła wątek, że na VI biegu mogłem znacznie przekroczyć prędkość, ale po co miałbym piłować na III jeśli chciałem jechać szybciej, to wcześniej zmieniłbym na wyższy żeby jeszcze szybciej jechać.
Najciekawsze jest to, że gapiowie (nie wspomnę już o braku ich działań, pomocy) dla uwiarygodnienia swoich fantazji, rozpuścili plotkę, że to policja wstępnie (że niby już na miejscu wypadku) ustaliła, że jechałem minimum 200km/h. O ile mi wiadomo, to policja jest szczególnie powściągliwa w ujawnianiu jakichkolwiek szczegółów dochodzenia, a w tym wypadku wiadomo było,że dochodzenie będzie dość szczegółowe, bo uszczerbek na zdrowiu (już na wstępie) nie zapowiadał się na krótszy niż 7 dni... według wielu gapiów zginąłem na miejscu, lub w drodze do szpitala (w ogóle to cud, że przeżyłem).
I nie myśl proszę driverka, że 'czepiam się' Twoich wypowiedzi. Są one dobrym kontekstem do tego co chcę powiedzieć. Nie są one przepełnione nienawiścią, ani głupotą i złymi emocjami, a jeśli zdarzyło Ci się rozpowszechnić (jakże popularny) mit o 200km/h w terenie zabudowanym, to jestem przekonany, że raczej nieświadomie i chciałem podać czynniki wpływające na zaburzenie możliwości oszacowania prędkości przez osoby postronne. Oczywiście wszystko działa w dwie strony i wcale nie twierdzę, że nikt nie jechał nigdy "200 po mieście" - tacy też się zdarzają (zarówno motocyklami, jak i samochodami różnych marek - nie tylko tych, o których wspominałem wcześniej). Mit jest taki, że każdy wypadek z udziałem motocykla jest z winy motocyklisty, który jechał około (albo ponad) 200km/h.
Driverka - co do spotkania na drodze, to na razie możliwe to ewentualnie w wersji samochodowej, ale jak coś, to zrobię Ci miejsce pod światłami, albo zjadę na prawo i dam się wyprzedzić :)
/pzdr
Mysle ze kierowca puszki specjalnie przychamowal zeby klienta zdobyc - mialem cos takiego kiedys. najpierw przychamowal a potem zaproponowal lawete. Takie polskie realia
albo nissan almera ,albo fiat albea...
wracaj do zdrowia nieszczesniku jeszcze nie nastala twoja godzina ...
dawcy nerek zaczynaja szumiec