• Autor: Greg
    • Wyświetleń: 26279
    • Dodano: 2015-06-10 / 08:10
    • Komentarzy: 73

    "Lekarze zrobili z mojego brata warzywo"

    "Lekarze zrobili z mojego brata warzywo"

    (Fot. arch. prywatne)

    - Był żywym, energicznym człowiekiem, a przez zaniedbania lekarzy teraz ledwo jest z nim kontakt, nie może jeść samodzielnie - mówi nasz czytelnik, opisujący proces leczenia jego brata w Wojewódzkim Specjalistycznym Zespole Neuropsychiatrycznym w Opolu. Pyta też, jak to możliwe, że jego brat trafił do szpitala bez urazów, a dwa dni później w kolejnym szpitalu stwierdzono złamanie 8 żeber. Szpital nie komentuje sprawy.

    Brat naszego czytelnika jest po dwóch operacjach guza mózgu, przez co miał lekki niedowład jednej strony ciała. Pod koniec kwietnia karetka przywiozła go do szpitala przy ul. Wodociągowej po ataku padaczki.

    - Przez ponad 30 godzin bratu nie zrobiono prawie żadnych badań, tylko napompowano go lekami i kazano czekać - relacjonuje nasz czytelnik.

    Zobacz także Żmija na posesji w Bierdzanach. Jak się zachować w takiejsytuacji?

    Kolejnego dnia o 6:25 w kartę przebiegu pielęgnacji wpisano "pacjent przytomny bez kontaktu słownego". Blisko trzy godziny później w karcie czytamy "pacjent głęboko podsypiający, z mierną reakcją na bodźce zewnętrzne, oddech charczący". Wtedy pacjent trafił na salę intensywnej opieki.

    - Przyjechałem do szpitala około 11 i gdy zobaczyłem, że brat ledwo oddycha zażądałem, by lekarze się nim zainteresowali. Najpierw mówili, że nic się nie dzieje, dopiero gdy na miejsce wezwano anestezjologa wszyscy zaczęli biegać, bo okazało się, że konieczna jest intubacja - opowiada czytelnik.

    Kilka godzin później zapada decyzja o przewiezieniu pacjenta na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej do Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Katowickiej. Diagnoza: ostra niewydolność oddechowa z powodu zapalenia płuc.

    Tam wykonano zdjęcie rentgenowskie, po którym stwierdzono odmę płucną oraz złamania 8 żeber.

    Zobacz także Tragiczny finał porannego zdarzenia w Lędzinach

    - Gdy w szpitalu na ul. Wodociągowej zasugerowałem, żeby zrobiono rentgena to usłyszałem, że "w weekendy nie ma obsady do zdjęć rentgenowskich". A okazało się, że to było niezbędne, być może gdyby zrobiono go wcześniej, to stan brata byłby lepszy - mówi. - Nurtuje mnie pytanie, co stało się w szpitalu przy Wodociągowej? Czy brat spadł tam z łóżka, przewrócił się i nikt tego nie zauważył? - pyta czytelnik.

    Po kilku dniach pobytu w szpitalu na Katowickiej stan pacjenta poprawił się i przekazano go znowu do szpitala przy ul. Wodociągowej. Po kilku dniach leczenia jego stan znowu pogorszył się. - Po leczeniu na Katowickiej brat już się uśmiechał, rozmawiał, a gdy trafił na Wodociągową znowu był przymulony - dodaje. - Prawdopodobnie to efekt niedotlenienia mózgu, którego doznał, gdy przez godziny dusił się na szpitalnym łóżku i nikt tego nie zauważył - mówi rozżalony czytelnik.

    Ostatecznie pacjenta wypisano ze szpitala przy ul. Wodociągowej i skierowano do szpitala w Nysie.

    O komentarz zapytaliśmy dyrekcję Wojewódzkiego Specjalistycznego Zespołu Neuropsychiatrycznego.

    - Nie mogę rozmawiać o konkretnych przypadkach, bo obowiązuje mnie tajemnica lekarska. Mogę jedynie powiedzieć, że brat pacjenta, o którym Pan mówi jest agresywny, lekarze i pielęgniarki się go boją dlatego opieka nad pacjentem jest utrudniona - mówi Krzysztof Nazimek, dyrektor szpitala przy ul. Wodociągowej.

    Zobacz także 9-latek zaatakowany przez dwa owczarki. Do akcji wezwano śmigłowiec LPR

    - Nigdy nie byłem agresywny w stosunku do lekarzy czy pielęgniarek tylko stanowczy - mówi czytelnik, pokazując rozmowy z personelem nagrane telefonem komórkowym. - Ale czy to dziwne? Po tym, jak zobaczyłem jak go traktują, że badania robią dopiero na mój wniosek walczę po prostu o życie brata - podsumowuje czytelnik.

    Czytelnik skierował pismo do NFZ z prośbą o przyjrzenie się sytuacji i zbadanie procesu leczenia jego brata. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa trafiło także do prokuratury.
    reklama

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 73

    2015-06-11 14:17:40 #1352528
    Wracając do tekstu i brata zwanego dalej czytelnikiem... Może to on właśnie swojemu choremu bratu coś zrobił? skoro był lub jest agresywny.? Jak to było czytelniku? Podczas ataku padaczki tez mógł sobie coś zrobić skoro był energiczny i chodził. Wracając do szpitala to nie musi mieć funkcjonującego rentgena skoro nie ma oddziału SOR wiec dobrze ze wysłali pacjenta na katowicka. Leżałem na wodociagowej i nie mogę narzekać. Chociaż widać było ze lekarze miłością do pacjenta nie palaja. Pewnie za dużo etatów mają. PIelęgniarki. Wiadomo jedna lepsza druga gorsza ale nigdy w życiu nie chciałbym tam pracować za żadne pieniądze- ciężki kawal chleba, zazdroszczę im jedynie nerwów ze stali.
    [ 0 ]
    2015-06-10 13:32:06 #1352243
    W dzisiejszych czasach dużo pacjentów a mało lekarzy a więc...jednych musi być mniej...traktują człowieka jak _______widziałem na własne oczy jak byłem u znajomej w odwiedzinach jak przywieźli gościa na oddział i wyobraźcie sobie nie miał piżamy ze sobą to nie chciało się oddziałowej iść na I piętro po szpitalną piżamę to ubrali go w jakieś stare z szafy zalegającej po jakiejś pacjentce "Leginsy koloru różowego" i potem te pielęgniarki grzały się z niego...starszy facet...w sumie już dziadek...i tak go wozili wózkiem po szpitalu w leginsach wystawiając na pośmiewisko...to ma być szacunek do pacjenta który płacił składki całe życie...
    [ 0 ]
    2015-06-10 16:34:22 #1352289
    cooler też tak bydzie wyglondał jak go dorwiem
    [ -4 ]
    2015-06-10 12:38:48 #1352232
    No i mamy drugi AUSCHWITZ
    [ 0 ]
    2015-06-10 22:21:54 #1352386
    Skoro szpital "nie komentuje sprawy" to może prokuratura doczekałaby się odpowiedzi ze strony szpitala?
    [ 0 ]
    2015-06-10 10:47:50 #1352210
    Nikomu nie życzę trafić na Wodociągową, na badania. Robiono mi punkcję do kręgosłupa. To konowały, kłuli mnie TRZY razy, za pierwszym razem trafiono w nerw, dostałam takiego strzała w nogę, następna próba, to było wbicie igły i szukanie nią możliwości wejścia, krew się lała, powiedziałam dość, to sprowadzili lekarkę, która wkuła się od razu. Mało tego, po ściągnięciu płynu rdzeniowego, kazali mi przejść do drugiej sali i tam poleżałam godzinę, i pogonili mnie do domu. Przez trzy tygodnie, nie mogłam nawet usiąść, bo dostawałam strasznych buli głowy. IDIOCI, przecież wiedzą, że pacjent, po takim zabiegu nie może nawet wstać przez 24 godziny. To wykańczalnia ludzi, taśmówka.
    [ 0 ]
    2015-06-10 18:23:19 #1352347
    Był taki dzień, że coś poszumiałem i skończyło się doprowadzeniem mnie do
    Wojewódzkiego Specjalistycznyego Zespółu Neuropsychiatrycznego im. św. Jadwigi. ul.Wodociągowa 4. Spędziłem tam 14dni.W tym czasie zauważyłem: 1.Niezwykle miły i fachowy Personel.Pielęgniarki i wszystkie osoby związane z organizacją pobytu na Bloku "C" dla dorosłych, stanowiły wsparcie i zródło dobrego samopoczucia.2.Kadra Psychiatryczna.Na wejściu jakby niezrozumienie i dał się zauważyć tzw.Efeky Lucyfera (Philip Zinbardo). Została zastosowna terapia poprzez takie poprowadzenie presji, aby wywołać u mnie silną repulsję na leczenie farmakologiczne.Dwa tygodnie, które tam spędziłem to było czasem nudne, ale i bardzo ciekawe doświadczenie.Zdecydowanie poniosłem Wielkie Korzyści zdrowotne i społeczne dzięki pobytowi w tym Szpitalu.Jestem Bardzo Wdzięczny za zastosowaną technikę terapeutyczną (choć to było pewnie półświadome działanie) i Atmosferę na Bloku "C" dla dorosłych.Pomimo początkowego, częściowego nieporozumienia z Lekarzami, finalnie leczenie okazało się Skuteczniejsze niż bym mógł przypuszczać.Byłem tam pod przymusem, ale było mi okazane Zrozumienie i otrzymałem przepustkę kiedy mi bardzo zależało na spacerze.Dziękuję Lekarzom i całej Kadrze Szpitala z ul. Wodociągowej 4.
    [ 0 ]
    2015-06-10 10:30:45 #1352206
    W opolskim WCM-ie wcale nie jest lepiej! Kiedyś trafiła tam moja babcia w ciągu dnia ze złamaną ręką po upadku. Czekaliśmy wówczas okrągłe 9 godzin (!!!), aż ktoś raczy łaskawie się moją babcią zająć! Wszyscy to olewali! Począwszy od lekarzy, na pielęgniarkach kończąc. Wszyscy byli tam wredni, opryskliwi. Obok nas co chwila przechodzili różni lekarze, pielęgniarki. Mimo wielokrotnych próśb z naszej strony, nikt się moją babcią przez tak długi czas nie zajął. Nikogo to interesowało. Dla nich pacjent to jest zwyczajny intruz. I oni chcą podwyżek? Ja bym ich wszystkich wywalił z roboty na zbity pysk!!!
    [ 0 ]
    2015-06-10 16:51:36 #1352304
    Co za banda niedojd! Na co idą nasze podatki? Ludzie obudźcie się! Czas wyjść na ulice! Przy okazji pokroimy media markety, dla każdego coś nowego ;-D
    [ 0 ]
    2015-06-10 08:35:59 #1352189
    ten kraj istnieje tylko teoretycznie...
    [ 0 ]
    2015-06-10 14:51:32 #1352252
    chyba faktycznie znachorzy lepsi od panów dochchchtórów......
    [ 0 ]
    2015-06-10 14:32:04 #1352246
    opolscy lekarze to konowały... w dupach im się przewraca i ciągle tylko podwyżki, podwyżki...
    [ 0 ]
    2015-06-10 11:21:45 #1352214
    Kraj kwitnącej cebuli :)
    [ 0 ]
    2015-06-10 13:15:22 #1352241
    Takie sprawy od razu do prokuratury, skarżyć szpital jak i samych lekarzy. A i czasem nie zaszkodzi jak od czasu do czasu zabierze się lekarza na przejażdżkę za miasto.
    Niema litości dla s.......w.
    [ 0 ]
    2015-06-10 12:05:46 #1352226
    Najlepiej odwrócić kota ogonem, i rozpowiadać, że brat pacjenta jest agresywny. Ale jak ma zachować spokój, kiedy widzi, jak cierpi bliska mu osoba, a lekarze mają to w dupie? Dobrze, że takie sprawy pojawiają się w mediach, a choremu życzę rychłego powrotu do pełni zdrowia. Ręce opadają przy takich "lekarzach"...
    [ 0 ]
    2015-06-10 12:03:54 #1352224
    Już Święty Czas, żeby ktoś się w końcu zainteresował co dzieje się w tym szpitalu. Ja osobiście wiem o kilku przypadkach np: Pacjent na oddziale Psychiatrycznym A "ZŁAMAŁ sobie" kość udową rzekomo KOPIĄC W DRZWI - efekt dwie operacje, jedna zespolenia tej kości, a druga po 1,5 roku usunięcie metalu wykorzystanego do zespolenia - efekt trwałe kalectwo. Inny pacjent oddz.A odcinka WZMOŻONEGO NADZORU PSYCHIATRYCZNEGO miał złamany nos co skończyło się operacją w WCM na ul.Witosa. Jeszcze inny przypadek też na odcinku Wzmożonego Nadzoru Psychiatrycznego oddziału A: pacjent po zastosowaniu "przymusu bezpośredniego" czyli unieruchomiony po przez przypięcie pasami rąk i nóg do ramy łóżka ....WYRWAŁ SOBIE 4 ZDROWE ZĘBY efekt trwałe kalectwo. Szpital jak zwykle nie poczuwa się do odpowiedzialności, winni za każdym razem są pacjenci samisobie winni - bo chorują!!!!!!!!!!!!!
    [ 0 ]
    2015-06-10 11:30:43 #1352217
    Grzechy są obleśne!!! Grzechy, które siedzą w człowieku!!! Bez Boga nie damy sobie radę!!!
    [ 0 ]
    2015-06-10 10:48:59 #1352211
    Krew człowieka zalewa, jak czyta się coś takiego....mamy dwudziesty pierwszy wiek(XXI), a w naszym kraju dalej ''średniowiecze'', nawet nie ma komu się poskarżyć, bo NFZ też ma to gdzieś.
    [ 0 ]
    2015-06-10 10:27:12 #1352204
    :(:(:( ... tu trudno nawet o jakiś komentarz, słów brak ...., należy doceniać fakt, że człowiek nie musi korzystać z ich pomocy, póki co i oby jak najdłużej, a najlepiej - wcale
    [ 0 ]
    2015-06-10 10:19:54 #1352203
    jak ktoś myśli ze w Polsce jest dobrze że idzie żyć to ma na sr.... w głowie. wszędzie ludzi chcą wy h...., oszukać. nawet Polak Polaka o 5zl.
    [ 0 ]
    2015-06-10 09:23:36 #1352195
    wiem z autopsji, że w przypadku pacjentów, którzy nie są w stanie sami o siebie zawalczyć obecność rodziny jest wskazana najlepiej maksymalnie w ciągu dnia, a jak się da to i nocy. U nas chory to nie człowiek tylko "pacjent" czyli pozycja na liście, którą trzeba obsłużyć beznamiętnie. A agresywni to bywają lekarze i pielęgniarki "proszę stąd wyjść" "proszę nie mówić mi co mam robić".
    [ 0 ]
    2015-06-10 08:40:52 #1352190
    Tak to już w życiu bywa.Takich ludzi jest mnóstwo tylko nie każdy ma na tyle odwagi aby to publikować. Lekarz w Polsce to jak Polski piłkarz. Pracuje bo musi,to tylko jego praca nie powołanie. Ja bym pozwalniał tych starych wyjadaczy,oni tylko kasa i kasa a chęć pomagania wygasła.
    [ 0 ]