Zobacz takze
Dzielnicowa z Kietrza znów na podium. Wywalczyła cztery medale mistrzostw Polski
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

















































































































22 czerwca
Śmiertelny wypadek na A4 pod Opolem. Utrudnienia AKTUALIZACJA
29 czerwca
Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
22 czerwca
Chwila nieuwagi czy zasłabnięcie? Auto zakończyło jazdę na ogrodzeniu
9 czerwca
Wyjątkowe bliźniaczki przyszły na świat w Klinicznym Centrum
11 czerwca
Nysa żegna 9-letniego Natana. Tragiczny wypadek zabrał ojca i syna
25 czerwca
Opolskie Orły odebrały wyróżnienia za osiągnięcia w nauce, sporcie i kulturze
13 czerwca
Pojechał pomóc po zderzeniu z dzikiem. Zginął w tragicznym wypadku z udziałem pijanego kierowcy
Radek-K-R1: Napisał postów [1], status [żółtodziób]
Ludzie tak to jest, jak służba zdrowia działa tak jak zadziałała w tym wypadku, a dokładnie osoba która zginęła był mój wujek, trafił do szpitala gdyż koło godziny 12-stej przewrócił sie i rozciął sobie głowę, przyjechała karetka i go zabrała, około godziny 15-stej dzwoniłem do szpitala żeby dowiedzieć sie w jakim jest stanie, w odpowiedzi usłyszałem ( Pacjent jest na izbie przyjęć i jest diagnozowany ) ok odczekałem godzinę i zadzwoniłem jeszcze raz po czym usłyszałem to samo ( Pacjent jest na izbie przyjęć i jest diagnozowany ) około godziny 18-stej dzwoniłem po raz kolejny i odpowiedź brzmiała tak samo jak wczesniej, stwierdziłem z zona że wsiadamy i jedziemy na Witosa do Opola, około godziny 20-40 bylismy na miejscu, po czy udaliśmy sie do recepcji z zamiarem zasięgnięcia informacji na temat pacjeta, recepcjonista skierował nas do pokoju nr.6 pukaliśmy do drzwi kilkanaście razy lecz nikt nie otwierał , po godzinie zjawił sie lekarz który zaczął wyczytywać nazwiska z listy którą miał przy sobie, wchodzili ludzie i moja żona weszła z nimi do gabinetu, po czym usłyszała od lekarza że pacjent uciekł ze szpitala, sami nie mogliśmy w to uwierzyć, jak to było mozliwe żeby pacjent tak po prostu sobie wyszedł i nikt z personelu nie zareagował, jak juz wcześniej pisałem dzwoniłem na recepcje i nikt nie wspomniał że pacjenta nie ma w szpitalu, i dlaczego udał sie w kierunku Zawady, jak mieszkał w Kurzniach ( czyli w przeciwnych kierunkach ), czy ktoś za to niedopełnienie obowiązku odpowie ???