Stowarzyszenie wysłało do ONZ kopie pism, wymienianych między stowarzyszeniem a polskimi instytucjami rządowymi. (Fot. SONŚ)
- Po decyzji Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2013 roku, pokazującej brak dobrej woli strony polskiej do uszanowania prawa do zrzeszania się osób deklarujących narodowość śląską, a w ten sposób pogwałcenie podstawowych praw człowieka zarząd główny Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej postanowił wyjść ze sprawą narodowości śląskiej na arenę międzynarodową - mówi Pejter Długosz, prezes Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej.
5 grudnia ubiegłego roku Sąd Najwyższy rozpatrywał skargę kasacyjną Prokuratury Okręgowej w Opolu. Prokuratura nie zgadzała się z wpisem Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej do Krajowego Rejestru Sądowego. Postanowienie o wpisie wydał Sąd Rejonowy w Opolu, a następnie utrzymał je w mocy Sąd Okręgowy w Opolu. Sąd Najwyższy unieważnił wpis i nakazał opolskiemu Sądowi Rejonowemu ponownie rozpatrzyć sprawę.
Zobacz także Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej przesłało do dwóch komitetów Organizacji Narodów Zjednoczonych relację z procesu SONŚ oraz wymianę pism, jakie środowiska śląskie prowadziły w ostatnich 2 latach z instytucjami rządowymi w Polsce. Tymi komitetami są: Komitet Praw Człowieka oraz Komitet d/s Likwidacji Wszelakich Form Dyskryminacji Rasowej.
- Wybór tych komitetów nie jest przypadkowy, gdyż w 2014 Polska będzie procedowana przez Organizację Narodów Zjednoczonych w powyższych tematach - tłumaczy Długosz.
To nie jedyny krok SONŚ na arenie międzynarodowej. W grudniu 2013 członkowie stowarzyszenia zgłosili decyzję Sądu Najwyższego do Komitetu Doradczego Ochrony Mniejszości przy Radzie Europy.


W dyskusji: 326
Są ludzie którzy twierdzą że delfin to ryba bo żyje w wodzie.To twierdzenie jest tak samo błędne jak to że Ślązacy są Niemcami czy Polakami. Polacy, i to przeważnie ci napływowi wrzeszczą że autochtoni mają się wynosić do Niemiec. Ale dlaczego skoro tu ich ojczyzna??Wrócę jeszcze do środowiska wodnego: czy rekin krzyczy do delfina żeby wynosił się na ląd skoro nie jest rybą??
Zwierzęta nie kierują się nienawiścią i to czyni je bardziej ludzkimi niż my.(przepraszam wszystkie zwierzęta za nazwanie ich "ludzkimi"...)
Każdy może sobie w domu powiesić to co chce więc w czym problem?
Skoro ktoś wiesza amerykańskie to znaczy że czuje się amerykaninem czy jak??
Jak ktoś chce to może sobie dom pomalować w barwach niemieckich- byle bez swastyki i wtedy nikt nie ma prawa się do niczego dowalić.
Czy może wtedy zostaną urażone twoje fanatyczno-polskie poglądy??
Po drugie w czasie II WŚ nie było Niemiec tylko III Rzesza, i zobacz sobie jaką oni mieli flagę, bo coś mi się wydaje że inną...
A co do narodowości Śląskiej ..... To grupa osób które tylko szkodzą śląskiej sprawie, promocji kultury itp
Są i tacy którzy są zwykłymi kolaborantami.
Natomiast na naszym kochanym Śląsku Opolskim widzialem wiele przejawów nienawiści, nietolerancji do tego co Polskie i do Polaków.
Początki osady
Mieszkańców nękały węże, koniki polne, malaria, powodzie i susze oraz włóczędzy[1]. Wskutek trudnych warunków bytowania populacja osadników zmniejszyła się ze 120 rodzin w 1858 do 80 w 1909[1] Obecnie w osadzie mieszka około 100 osób[1]. Ksiądz Moczygemba, który pod dębem odprawił pierwszą mszę w wigilię 1854, kilka lat potem musiał uciekać przed wściekłymi parafianami, chcącymi go na tym samym dębie powiesić[2]. Resztę życia spędził na północy USA, gdzie w 1879 założył polskie Seminarium św. Cyryla i Metodego w Orchard Lake (Detroit). Niewielka grupa wyjechała do Bandery. Mieszkańcy Panny Marii założyli w późniejszych latach pobliskie osady Cestohowa i Pawelekville.
Obchody rocznicowe
Jako najstarsza ze wszystkich osad założonych przez Polaków w Ameryce, Panna Maria często przyciąga licznych turystów z okazji wielu uroczystości rocznicowych. Tak było zwłaszcza na obchodach tysiąclecia chrześcijaństwa i polskiej państwowości w 1966, kiedy w mszy i grillu wzięło udział 10 000 osób. Z tej okazji prezydent Lyndon B. Johnson przekazał prezent dla miejscowego kościoła – mozaikę przedstawiającą Matkę Boską Częstochowską wykonaną przez artystę polskiego pochodzenia Jana E. Krantza z 12 000 kamyków[1].
Związki z Polską
Potomkowie osadników nawiązali kontakty z woj. opolskim w końcu XX wieku. Nazwiska osadników to m.in. Moczygemba, Kowolik, Polok, Jainta (Yanta), Piegza, Korus, Korzekwa, Dziok (Dziuk), Jarzombek. Zachowali archaiczny dialekt śląski, wykształcając gwarę teksaską, wyróżniającą się przede wszystkim mniejszym wpływem języka niemieckiego.
XIX wieczni emigranci ze Śląska do Ameryki często rubryce "kraj pochodzenia" podawali "Poland" mimo, że Polski nie było na mapach z powodu rozbiorów, a Śląsk znalazł się w granicach Polski dopiero w XX wieku; ich potomkowie oznajmiają ciekawskim "My dycki byli Polokoma. My zawżdy rządzili doma po polsku" ... takie są fakty