Siła uderzenia była ogromna. Przód skody, którą podróżowała para 31-latków z małym dzieckiem, został zmiażdżony.
Do tragicznego wypadku doszło wczoraj na tzw. obwodnicy Osowca. Po zderzeniu skody i toyoty, do którego doszło na łuku drogi 31-letni kierowca skody poniósł śmierć na miejscu, a jego pasażerka oraz dwumiesięczne dziecko trafili do szpitala podobnie jak cztery osoby, podróżujące toyotą.
- Około północy otrzymaliśmy informację ze szpitala, że dziecka nie udało się uratować. Mimo starań lekarzy chłopczyk zmarł - mówi podinsp. Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Zobacz także Odra Opole zaprezentowała drużynę na sezon 2026/27
Jak udało nam się ustalić 31-letni kierowca skody fabii nie miał prawa jazdy. Ponadto z relacji świadków wynika, że mężczyzna na łuku drogi wyprzedzał kolumnę samochodów. Szczegółowe okoliczności zdarzenia wciąż ustalają policyjni biegli.
Zobacz relację wideo z wczorajszego wypadku. Dwumiesięczne dziecko, o którym mówi policjant, zmarło w piątek wieczorem w szpitalu.






W dyskusji: 223
ale dobrze, że przeprosiłeś.
napewno nie planowali wypadku, choć każdy normalnie rozumujący człowiek wie, że taka jazda to niczego innego jak do wypadku nie prowadzi.
ja się poprostu boję takich beztroskich półgłówków, bo życie mi miłe, kocham swoją rodzinę i gdyby taki kretyn zabił kogoś z moich bliskich i przeżył to wierz mi własnymi ręcami bym to ubiła
jeśli wjechałby w ulicę jednokierunkową, która jeszcze tydzień temu była dwukierunkowa i nie popatrzył na znaki to ok wtedy można mówić, że jechał na pamięć...ale co na pamięć wyprzedzał kolumnę samochodów? i nie mów że nie wyprzedzał bo wyprzedzał i to nie jedną, mnie też wyprzedził jakieś kilkanaście minut wcześniej i już wtedy mało co nie doszło do tragedii bo auto z na przeciwka musiało mu zjechać prawie że do rowu, żeby nie skończyć jak ta rodzina z toyoty, dlatego wybacz ale nie mam dla niego zrozumienia, ale oczywiście współczuję tej kobiecie która z nim jechała i straciła wszystko, jego rodzinie, jego znajomym i tej rodzinie z toyoty. czasu się nie cofnie, mam nadzieję że to będzie przestrogą dla tych co myślą że są nieśmiertelni na drodze i przy okazji zabierają na drugą stronę niewinnych ludzi
ludzie myślą, że są nieśmiertelni, a wypadki samochodowe to tylko w telewizji..
Niemowlaki nie mają prawa jazdy i kto w końcu kierował niemowlak?
Mistrzowie (raczej miszczowie) prostych, opamiętajcie się, to nie gra, tutaj nie ma kilku żyć...
jestem jednym z tych co w Dingolu pracę znaleźli......
i pomimo iż mam dwa fakultetu i tytuł mginż pracuję na tzw bandzie za 2koła euro.....ale nie o tym mowa
zapierdzielam tydzień w tydzień hihihihihahahaha z puszką w ręku bo wreszcie weekend......do żony żeby potulić do dzieci żeby ojca pamiętały,,,,,ale to my...my widzimy co się dzieję na drogach......w czechach w Polsce,,,,,na drogach usłanych krzyżami kolegów z którymi wczoraj rozmawialiśmy...
Śmierć?powiem szczerze czycha na każdym zakręcie panowie OPR,OPO,OKR,OOL,i reszta a ja wśród nich....
niewyobrażam sobie być teraz w poobijanej skórzę tej matki którą chłopak...mąż zaprowadzil do rozpaczy....pomimo iż nie chciał......stracil pewnie dziecko.....i siebie,,,
a ona?siedząc w aucie miejmy oczy dookola głowy.......wesołych świąt
Mam podobne zdanie o kierowcach z rejestracjami jak podał "lokomotywa". To nie są KIEROWCY, a bezmyślni kretyni, "mistrzowie prostej". Niejednokrotnie przed Opolem wyprzedzali mnie na ograniczeniu prędkości, podwójnej ciągłej itp., a wjeżdżając do Opola i mając przed sobą skrzyżowanie lub rondo, jadą jak nowicjusze. Mam już kilku takich na filmikach z rejestratora jazdy, jednego, który nie zna znaków (na Krapkowickiej) B-31 i D-5.