Pomagając poszkodowanemu, musimy upewnić się, czy sami jesteśmy zabezpieczeni przed wpadnięciem do lodowatej wody.(Fot. Dżacheć)
- Widząc osobę, pod którą załamał się lód trzeba przede wszystkim zawiadomić służby ratownicze. Gdy na brzegu jest grupa osób, musimy je zaangażować do asekuracji i zabezpieczenia akcji ratowniczej - mówi mł. bryg. Leszek Koksanowicz, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Opolu.
Zobacz takze Zostawiła dziecko tylko na chwilę? Kilkanaście minut może wystarczyć do tragedii
Strażak podkreśla, żeby czołgać się po lodzie, by jak najbardziej rozłożyć swój ciężar ciała na powierzchni lodu. Musimy mieć przy sobie coś, co podamy poszkodowanemu - linę, gałąź czy choćby szalik. Ważne, by nie podawać mu własnej dłoni, bo sami możemy znaleźć się w niebezpieczeństwie.
Gdy uda nam się wyciągnąć osobę z wody, trzeba jak najszybciej przetransportować ją na brzeg, zdjąć z niej mokre ubrania i nakryć własnymi rzeczami. Pamiętajmy też, że decydujący dla życia poszkodowanego jest czas reakcji - w wodzie o temperaturze kilku stopni Celsjusza człowiek może zachować świadomość zaledwie kilka minut.
Zobacz takze Wypadek na DK45 między Bierdzanami a Trzebiszynem. Kierowca trafił do szpitala
Co zrobić w sytuacji, gdy to my wpadniemy do wody? - Głośno wzywać pomocy i przede wszystkim nie dopuścić do paniki. Musimy w kilka sekund zmobilizować się do walki o własne życie i podjąć próbę wydostania się na powierzchnię - radzi Koksanowicz. - Pamiętajmy, że woda wychlapywana na lód sprawia, że będzie on jeszcze bardziej śliski - dodaje.
Zobacz, jak prawidłowo ratować osobę, pod którą załamał się lód:













ombre: Napisał postów [21167], status [VIP]
w takiej sytuacji szanse są marne ale są.a jesli jest jeszcze ktos kumaty na brzegu to szanse rosną.