- Autor: Mat
- Wyświetleń: 10557
- Dodano: 2012-12-05 / 14:52
- Komentarzy: 135
Opolskie szpitale w zmowie? NFZ sprawdza, czy dzielą się dyżurami
- Taki stan rzeczy trwa od dawna. Podam przykład. My przywozimy pacjenta ze złamaną nogą do szpitala, gdzie akurat dyżuru nie ma ortopeda. Z automatu odsyłają nas do drugiego szpitala, bo wielkim problemem jest to żeby lekarz zszedł na SOR i obejrzał pacjenta – mówi były już ratownik, z długoletnim stażem pracy w Opolu. - Z czasem tak się przyjęło, że pacjentów, którzy dzwonili już z automatu odsyłano do tego szpitala, gdzie dany specjalista był na SORze, a nie musiał schodzić z innego oddziału. Wiedzieli o tym wszyscy i dotyczyło to praktycznie wszystkich specjalizacji – dodaje ratownik.
Tymczasem jak informuje opolski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia, zarówno WCM jak i Szpital Wojewódzki posiadają kontrakty na działanie SOR – ów przez 365 dni w roku. W przypadku WCM wartość kontraktu opiewa na 4 miliony złotych, a szpital przy ul. Katowickiej posiada umowę od lipca do końca tego roku na sumę 1,8 mln zł. W obu przypadkach kontrakty finansowane były z góry, ryczałtem. - Nie liczymy ilu pacjentów zostanie przyjętych na SOR. Płacimy w tym przypadku za gotowość – mówi Beata Cyganiuk, rzecznik opolskiego oddziału NFZ.
Zobacz także 25-lecie TVN24 w Opolu. Widzowie zaglądają za kulisy pracy stacji
Dyrektor Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu zapewnia, że jego placówka ostre dyżury pełni przez 7 dni w tygodniu. - Przyjmujemy średnio 150 pacjentów dziennie. SOR działa bez zarzutu – ucina temat Marek Piskozub. - Mogę jednak powiedzieć, że docierały do mnie sygnały jakoby szpital przy ul. Katowickiej nie działał w kwestii dyżurów systematycznie – dodaje.
- Nasz SOR spełnia wszelkie wymagania określone przepisami i nic mi nie wiadomo o podobnych nieprawidłowościach. Pracujemy 24 godziny przez 7 dni w tygodniu i nigdy nie wprowadzałam żadnej naprzemienności względem WCM. Zawsze podkreślam, że ktoś kto przekroczy próg SOR – u nie może być wypuszczony niezaopatrzony pomocą medyczną – mówi Renata Ruman – Dzido, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Opolu. - Jeżeli okaże się, że z naszego oddziału kogoś odesłano bez pomocy, to osoby prowadzące takie praktyki zostaną ukarane. Pragnę jednak podkreślić, że w ostatnim czasie mieliśmy szereg kontroli, od wojewody, z NFZ, z ministerstwa i żadna z nich nie wykazała jakichkolwiek nieprawidłowości w naszej pracy – dodaje Ruman - Dzido.
Do obu szpitali weszły we wtorek zespoły kontrole z NFZ. Działania sprawdzające stan dyżurowania WCM i Szpitala Wojewódzkiego zapowiedzieli też marszałek województwa i wojewoda opolski.
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł


W dyskusji: 135
Tak w ogóle co to za afera? Jedyna różnica jest taka, że karetki zawożą chorych co drugi dzień na Katowicką, lub do WCMu.
No to czas wziąć się za karanie Pani DYREKTOR!!
przykład-przyjeżdża karetka do ortopedy...lekarz schodzi z oddziału ortopedii pozostawiając pacjentów tylko pielęgniarką. Jezeli dojdzie do śmierci na oddziale odpowie kto? lekarz który zszedł na SOR do zwichniętej ręki lub człowieka z upojeniem alkoholowym.Jeżeli zespół pogotowia ma za zadanie transport chorego do najbliższego szpitala to gdzie??? Katowicka bo jest w centrum i maja bliższy powrót do swojej bazy.