Psy były bardzo wychudzone i poranione. Teraz - w domu zastępczym - wracają do formy.(Fot. Fundacja Fioletowy Pies)
Jeden z pracowników urzędu gminy pojechał pod wskazany adres, gdzie znalazł dwa wychudzone i poranione jamniki: suczkę oraz psa. Jeden z nich był zamknięty w komórce, drugi był uwięziony na łańcuchu przy budzie.
- Przez pierwsze kilka dni psami opiekowali się urzędnicy, potem znaleźli kontakt do nas i postanowiliśmy je przygarnąć. Znaleźliśmy dla nich dom zastępczy - mówi Magda Stefańska z Fundacji Fioletowy Pies, szukającej nowych właścicieli dla skrzywdzonych i porzuconych psów. Przez pierwsze dni psy z tęsknoty za właścicielką nie chciały jeść, jednak od kilku dni ich stan się poprawia.
Zobacz także Śmiertelne potrącenie na torach pod Opolem. Pociągi mają opóźnienia
Suczka ma około 10 lat, pies jest o połowę młodszy. Oba psy mają wiele ran oraz guzów. Właścicielka fundacji zamierza zgłosić sprawę do prokuratury. - Kobieta wyjechała co prawda za granicę, ale nie możemy tak zostawić tej sprawy - dodaje Stefańska.
Od stycznia tego roku wprowadzono surowsze kary za znęcanie się nad zwierzętami. Nowe prawodawstwo zakłada karę nawet 3 lat pozbawienia wolności.
- Psy są na razie w zastępczym domu, jednak nie mogą tam pozostać długo. Poszukujemy dla nich nowego właściciela albo kogoś, kto mógłby się nimi zaopiekować do czasu znalezienia dla nich prawdziwego domu - dodaje właścicielka fundacji Fioletowy Pies.




W dyskusji: 54
http://www youtube com/watch?v=wcgh6rmWsIE