- Autor: Greg
- Wyświetleń: 7067
- Dodano: 2012-11-08 / 09:00
- Komentarzy: 139
Trabant - auto z duszą
Tak jak samochód pana Adama Augustyna z Krapkowic. To model z 1988 roku i do dziś przejechał zaledwie 24 tysiące kilometrów.
- Dziadek dostał go w prezencie od swojego najstarszego syna, który chciał, by ten aktywnie spędzał czas. A przy trabancie zawsze jest trochę roboty - śmieje się Hanna Augustyn, wnuczka pana Adama.
Zobacz także Czołowe zderzenie dwóch motocykli w Chrząszczycach. Ranni 15-latek i 26-latek
Trabant z Krapkowic to jeden z trzech milionów samochodów, wyprodukowanych przez fabrykę w niemieckim Zwickau. Auto zaprezentowano światu dokładnie 55 lat temu.
Dwusuwowy, chłodzony powietrzem silnik o mocy 18 koni mechanicznych nie gwarantował żadnych satysfakcjonujących osiągów, wydobywając przy tym kłęby dymu i charakterystyczny dźwięk. Ale silnik miał jedną zaletę - był niemal bezawaryjny, a w razie problemów samochód można było naprawić za pomocą kilku najprostszych narzędzi. Nie trzeba się też martwić o rdzę, która zżera karoserię auta.
Właściciele trabantów mają swoje fora internetowe, zloty i inne spotkania. Pomagają sobie w potrzebie - nie tylko tej natury motoryzacyjnej. Troska właścicieli trabantów o ich cacka pozwala przypuszczać, że auta przeżyją jeszcze niejedną rocznicę.
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
3 października
Jarmark Świętego Michała trwa na opolskim Rynku. Dziś fireshow i warsztaty
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
2 października
Karta pobytu za tysiące euro. 11 osób zatrzymanych w śledztwie SG i CBA



W dyskusji: 139
Trabant rdzewiał jak diabli gdyż z tworzywa były tylko zewnętrza okładziny drzwi maski i dachu.
Reszta była z blachy, także całe powozie było metalowe.
Silnik psuł się na potęgę ! pamiętam jak rano ojcieć mnie budził abym pomógł zapalić trampka "na popych" a tak było co ranka.
Co 35 tyś trzeba było wymienić na nowy wał korbowy.
Reasumując to trabant to była naprawdę zemsta Honekera i grat jakich mało, i się nie podniecajcie trabantami bo nie warto.