Komendant Straży Miejskiej (obecny na zdjęciu) twierdzi, że samochód z fotoradarem w środku na pewno nie był zaparkowany na trawniku.
Granatowy ford focus, zaparkowany na trawniku w Buszycach wygląda na prywatny samochód. I faktycznie nim jest, ale w godzinach pracy Straży Miejskiej z Lewina Brzeskiego pełni też rolę mobilnego punktu kontroli prędkości. Zdjęcie auta i strażników, doglądających zainstalowanego w nim urządzenia, przesłał do naszej redakcji czytelnik, który miał wątpliwości, czy pojazd jest zaparkowany prawidłowo i czy kontrola jest zgodna z prawem. O wyjaśnienia poprosiliśmy komendanta Straży Miejskiej Krzysztofa Naumowicza.
- Wszystko jest zgodne z prawem. Samochód, w którym jest fotoradar to samochód prywatny, użytkowany do celów służbowych. Stoi on na terenie prywatnym i na pewno nie na trawniku - mówi Krzysztof Naumowicz, komendant Straży Miejskiej w Lewinie Brzeskim, choć na zdjęciach naszego czytelnika pod kołami samochodu widać trawę.
Zobacz także Koncert Padre Guilherme przeniesiony na Itaka Arenę. Spieszcie się, bo bilety szybko znikają
Komendant tłumaczy, że kontrola prędkości fotoradarem, zainstalowanym w prywatnym aucie to powszechna praktyka, której stosowanie umożliwiła ostatnia nowelizacja przepisów. - Są nawet prywatne firmy, które straż miejska może wynająć do tego celu - tłumaczy Naumowicz. Komendant nie chce ujawnić, ile mandatów udało się wystawić dzięki fotoradarowi, ale zaznacza, że nie chodzi o to, by urządzenie było maszynką do podreperowania gminnego budżetu.
- W tym przypadku fotoradar w Buszycach został ustawiony zaraz przed przejściem dla pieszych. Wcześniej są tablice, informujące kierowców o możliwości kontroli radarowej. Chodzi przede wszystkim o prewencję, a nie zarobek - przekonuje.
O zakup fotoradaru wnioskowali mieszkańcy Borkowic, Łosiowa, Buszyc oraz Leśniczówki. Pieniądze z mandatów za przekroczenie prędkości trafiają do budżetu gminy Lewin Brzeski.






W dyskusji: 145
A ja qurwa dostaje mandat za zaparkowanie za teatrem na rzekomej trawie a w rzeczywistości stałem podwoziem na 4-ch studzienkach i nie mogłem z nich zjechać. Wokoło same błoto a mi wciskali, że na trawniku stałem. To istna parodia
zostanie uszkodzone na sluzbie co wtedy z budzetu zaplaca chyba a i premia dla wlasciciela bo przeciez morale tez spadna WCIAZ IM MALO
a stoi na trawniku ale przepisowo jak h u j
kto zapłaci ten straci ...