• Autor: Woytazz
    • Wyświetleń: 3574
    • Dodano: 2025-11-19 / 10:50
    • Komentarzy: 0

    Tysiąc kilometrów solo przez Alpy. Ekstremalny projekt Gracjana Wolskiego (WIDEO)

    Ponad tysiąc kilometrów pokonanych wyłącznie dzięki sile własnych nóg i skrzydłu paralotni. Trasa od Monako po Słowenię, setki godzin marszu i dziesiątki w powietrzu. Do tego zmienność alpejskiej pogody, emocje, które potrafią przytłoczyć, i momenty, które - jak mówi - na zawsze zmieniły jego podejście do latania. Gracjan Wolski, pochodzący z Paczkowa, zrealizował projekt, o którym marzył od początku swojej przygody z paralotniarstwem: trawers Alp w formule hike & fly.

    Choć wyprawa była planowana od dawna, to właśnie natura rozdawała karty. W tym roku Alpy zaskakiwały wyjątkowo niestabilną aurą: fale upałów, burze i porywiste wiatry występowały naprzemiennie, znacząco utrudniając loty.

    - Największym wyzwaniem były warunki meteorologiczne i próba dostosowania się do nich. Byłem szczęśliwy, jeśli znalazłem okno pogodowe na 2-3 godziny latania dziennie - wspomina Wolski.

    Zobacz także Policja pilnie poszukuje 23-latki. Wyszła z domu i nie ma z nią kontaktu

    Paradoksalnie jednak, jak przyznaje, to właśnie ta zmienność pozwoliła mu rozwinąć umiejętność obserwacji i rozumienia pogody w stopniu, którego wcześniej nie miał.

    Spośród setek kilometrów i wielu wymagających odcinków, jeden dzień pozostanie w jego pamięci na zawsze. Lot ze szwajcarskiego St. Moritz do włoskich Dolomitów trwał ponad osiem godzin - najdłużej w jego karierze.

    Ale ten dzień zapisał się w pamięci z innego powodu.

    - Po informacji o śmierci mojej babci zrozumiałem, że goniąc za kilometrami, straciłem radość z samej przygody. Kiedy odpuściłem presję, zacząłem latać lepiej, dalej, piękniej.

    Zobacz także Ciężarówka przewróciła się na A4. Kierowca trafił do szpitala

    Ten emocjonalny zwrot sprawił, że projekt przestał być wyłącznie sportowym wyzwaniem, a stał się osobistą opowieścią o wdzięczności i uważności.

    Choć projekt brzmi ekstremalnie, Gracjan podkreśla, że nie było w nim nic przypadkowego. Fizycznie przygotowywał się poprzez regularne podejścia z paralotnią na plecach i zloty - klasyczny trening hike & fly. Mentalnie i technicznie korzystał z pięciu lat doświadczeń zdobywanych w różnych krajach, warunkach i rozmowach z innymi pilotami.

    - Mieszkam w Alpach - to na pewno pomaga. Każdy dzień na tej trasie był tak naprawdę podsumowaniem wielu lat nauki - ocenia.

    Wolski podkreśla, że największym zachwytem tej wyprawy była różnorodność, którą mógł obserwować z ziemi i z powietrza.

    - Alpy południowe i północne to dwie różne krainy. Przejście z jednej do drugiej mając jedynie plecak i paralotnię uświadamia, jak wspaniały jest ten sport i jakie daje możliwości.

    Zobacz także 25-lecie TVN24 w Opolu. Widzowie zaglądają za kulisy pracy stacji

    Dzięki formule hike & fly miał okazję doświadczać gór w pełni - od gorących, skalistych zboczy po zielone doliny, od surowej północy po słoneczne, włoskie krajobrazy.

    Najważniejszą zmianą okazało się jednak to, co wydarzyło się w jego podejściu do samego latania i podróżowania.

    - Zyskałem doświadczenie jako pilot i jako człowiek. Czasem narzucamy sobie presję i zapominamy, jakim cudem jest samo to, że możemy przywitać nowy dzień. Dziś jestem wdzięczny za każdy lot - czy to 100, czy 10 kilometrów.

    Zaskakujące wyznanie pada na końcu:
    - Mówię to jako ktoś, kto urodził się z lękiem wysokości.

    Zobacz także Ostatni dzień Master Truck. Przed publicznością pokazy i finałowa gala FOTO WIDEO

    Trawers Alp okazał się więc nie tylko sportowym wyczynem, ale też głęboką podróżą w stronę wolności - tej mierzonej nie w kilometrach, lecz w przeżyciach, jakie zostają na całe życie.

    Zdjęcie (3/11)

    Zobacz także Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
    reklama

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    Ten artykuł nie ma komentarzy do wyświetlenia.