- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 5612
- Dodano: 2026-08-16 / 14:06
- Komentarzy: 2
"Opolski Tulipan" nieuchwytny. Piotr Klemczak oszukał blisko 70 osób i dostał 14 lat więzienia
O Piotrze Klemczaku, określanym jako opolski "Tulipan", pisaliśmy na 24opole już kilka lat temu. Śledztwo rozpoczęło się w 2019 roku. Klemczak miał zdobywać zaufanie swoich ofiar, wchodzić z nimi w bliskie relacje, a następnie uzyskiwać od nich pieniądze pod pozorem pożyczek i inwestycji. Posługiwał się różnymi danymi osobowymi i przedstawiał m.in. jako policjant, żołnierz, detektyw, windykator czy przedsiębiorca.
Według informacji przekazanych nam obecnie przez prokuraturę w sprawie było blisko 70 pokrzywdzonych. Klemczak oszukiwał przede wszystkim kobiety, którym przedstawiał różne historie na swój temat i zdobywał ich zaufanie.
Zobacz także Opolskie Orły odebrały wyróżnienia za osiągnięcia w nauce, sporcie i kulturze
Jedną z najbardziej znanych pokrzywdzonych była siostra zakonna pracująca w Domu Pomocy Społecznej w Dobrzeniu Wielkim. Klemczak poznał siostrę Urszulę w pociągu, gdy wracała z wakacji. Rozmowę miał rozpocząć od historii dotyczącej śmierci swojej córki. Później utrzymywali kontakt. Według śledczych zakonnica przekazała mu własne oszczędności oraz 460 tys. zł pochodzące z konta DPS. Łącznie Klemczak miał uzyskać od niej ponad pół miliona złotych.
Jednocześnie prowadził własne życie rodzinne. Jak ustalił TVN24, policjanci ustalili, że mieszkał we Wrocławiu ze swoją partnerką Katarzyną w domu jej rodziców. Kobieta została później zatrzymana i odpowiadała za pomocnictwo w oszustwach.
Proceder miał być kontynuowany nawet po tymczasowym aresztowaniu Klemczaka. Jak opisywaliśmy wcześniej, miał kontaktować się ze swoją konkubiną i wydawać jej polecenia dotyczące odbierania pieniędzy od kolejnych kobiet.
Ostatecznie Klemczak został prawomocnie skazany na 14 lat pozbawienia wolności. Kary jednak do tej pory nie rozpoczął odbywać. Katarzyna Pekar, prokurator Prokuratury Rejonowej w Opolu, wyjaśnia w rozmowie z 24opole.pl, że po uprawomocnieniu wyroku skazany korzystał z przewidzianych prawem możliwości odroczenia wykonania kary.
Zobacz także Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
- Przez te dwa lata składał wnioski o odroczenie wykonania kary, łącznie ze wstrzymaniem tej kary. (...) Tych wniosków, z tego co pamiętam, było trzy przez te dwa lata, łącznie z instancją odwoławczą - mówi prokurator Katarzyna Pekar.
Prokuratura sprzeciwiała się odroczeniu wykonania kary. Jak podkreśla prokurator, Klemczak korzystał jednak z przysługujących mu środków odwoławczych, co wydłużało postępowanie.
- Prokuratura za każdym razem sprzeciwiała się temu wnioskowi. (...) Oczywiście trwały też procedury odwoławcze, do których Piotr Klemczak miał pełne prawo. I finalnie tak naprawdę trwało to dwa lata - mówi Katarzyna Pekar.
Przed wydaniem nakazu doprowadzenia do zakładu karnego sąd zgodził się jeszcze, aby skazany stawił się tam dobrowolnie. Termin upływał 13 kwietnia 2026 roku. Klemczak miał wskazywać, że potrzebuje czasu na uporządkowanie spraw rodzinnych. Do więzienia jednak nie przyszedł.
- Oczywiście sąd się do tego przychylił i oczywiście pan Piotr Klemczak się nie stawił. W momencie, kiedy minął termin do stawiennictwa, sąd wtedy wydał nakaz doprowadzenia. Był realizowany przez jednostki policji nieskutecznie i finalnie doprowadziło to do wydania listu gończego - relacjonuje prokurator.
Zobacz także 25-lecie TVN24 w Opolu. Widzowie zaglądają za kulisy pracy stacji
List gończy został wydany w lipcu. Klemczak nadal pozostaje nieuchwytny. W czasie, kiedy pozostawał na wolności, zmienił też nazwisko na Kotowicz. Prokurator przyznaje, że o zmianie dowiedziała się podczas jednego z ostatnich posiedzeń dotyczących odroczenia wykonania kary.
- Wtedy z systemów wynikło nam, że pan Piotr Klemczak zmienił nazwisko. Co ciekawe, obrońca prawdopodobnie też nie był o tym fakcie poinformowany, dlatego że obrońca, który działał w imieniu Piotra Klemczaka przez te dwa lata, cały czas składał pisma procesowe na nazwisko Klemczak - mówi Katarzyna Pekar.
Prokurator przyznaje, że fakt, iż skazany nie stawił się do więzienia, nie był dla niej zaskoczeniem.
- Nie jestem zaskoczona, dlatego że znając jego życiorys, wiedziałam, że Piotr Klemczak będzie wszelkimi możliwymi sposobami unikał nie tylko odpowiedzialności karnej, ale później, już w przypadku skazania, będzie unikał też osadzenia go w zakładzie karnym - mówi.
Zobacz także Odznaczenia państwowe i honorowe wręczone w Opolu
Pieniędzy szukano nawet w grobie
Osobnym problemem pozostawało odzyskanie pieniędzy wyłudzonych od pokrzywdzonych. Jak opisuje TVN24, śledczy w poszukiwaniu majątku sprawdzili nawet grób dziecka poszukiwanego. Pieniędzy jednak nie odnaleziono.
Także inne próby odzyskania pieniędzy nie przyniosły rezultatu. Prokurator Katarzyna Pekar mówi, że według ustaleń prowadzonego wcześniej postępowania pieniądze zostały przez Klemczaka przegrane w kasynach.
- Niestety nie, nie udało się odzyskać żadnych pieniędzy. W toku postępowania przygotowawczego ustaliliśmy, że całość pieniędzy, które pan Piotr Klemczak wyłudził od pokrzywdzonych, została przegrana przez niego w kasynie. Całość kwoty, więc niestety nie udało się nic w prokuraturze odzyskać - mówi Katarzyna Pekar.
Jak dodaje, prokuratura dysponowała dokumentacją dotyczącą kwot przegrywanych przez Klemczaka w kasynach na terenie Polski.
Zobacz także Nysa żegna 9-letniego Natana. Tragiczny wypadek zabrał ojca i syna
- Biorąc pod uwagę fakt, że mieliśmy szeroko udokumentowane z kasyn na terenie Polski, jakie kwoty pan Piotr Klemczak przegrywał w tym czasie, z wysokim stopniem prawdopodobieństwa można powiedzieć, że on tych pieniędzy po prostu na dzień dzisiejszy nie ma - mówi prokurator.
Prokuratura nie ma obecnie informacji o nowych zawiadomieniach z terenu Polski dotyczących przestępstw, których Klemczak miałby dopuścić się po wyroku. Katarzyna Pekar zwraca jednak uwagę, że również wcześniej część pokrzywdzonych długo nie zgłaszała się do organów ścigania.
- Wiele osób nie chciało zgłaszać, wstydziło się albo było po prostu manipulowanych przez pana Piotra Klemczaka. Być może w chwili obecnej, po opublikowaniu ponownym wizerunku pana Piotra Klemczaka, jakieś osoby pokrzywdzone będą się zgłaszać na policję - mówi.
Zdaniem prokurator trudno mówić w tej sprawie o luce w przepisach. Klemczak korzystał z przysługujących mu uprawnień procesowych. Problemem był natomiast czas potrzebny na rozpoznawanie kolejnych wniosków i środków odwoławczych.
Zobacz także 9-latek zaatakowany przez dwa owczarki. Do akcji wezwano śmigłowiec LPR
- Jedyne, nad czym ja mogę ubolewać, to fakt, że tak długo trwało procedowanie przed sądem - podkreśla Katarzyna Pekar.
Piotr Klemczak, obecnie Kotowicz, pozostaje poszukiwany. Mimo prawomocnego wyroku kara 14 lat pozbawienia wolności nadal nie jest wykonywana.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA

W dyskusji: 2