- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 9280
- Dodano: 2026-04-16 / 09:29
- Komentarzy: 3
"Pomóżcie mi ocalić życie Hałka". Schronisko odpowiada na zarzuty byłej wolontariuszki
Trwa spór między opolskim schroniskiem a byłą wolontariuszką. Dotyczy opieki nad psem Hałkiem oraz warunków w placówce. Najpierw w sieci pojawił się emocjonalny apel kobiety, a następnie obszerna odpowiedź schroniska.
Dyskusja wokół schroniska w Opolu rozpoczęła się od publikacji byłej wolontariuszki, która w mediach społecznościowych zamieściła apel dotyczący sytuacji zwierząt oraz psa Hałka.
"Błaganie o pomoc!! Do wszystkich dobrych ludzi - pomóżcie mi ocalić życie Hałka!" - napisała na początku wpisu.
W dalszej części formułuje poważne zarzuty wobec funkcjonowania placówki. "Pomóżcie psom bezdomnym z skandalicznego schroniska miejskiego w Opolu. One tam cierpią w milczeniu, konają samotne i znikają bez śladu" - wskazała.
Kobieta podkreśla, że przez lata była związana ze schroniskiem jako wolontariuszka i - jak twierdzi - nie może milczeć wobec tego, co obserwuje. "Od lat jestem wolontariuszką w tym schronisku - widzę co się tam dzieje i sumienie nie pozwala mi milczeć" - napisała.
Zobacz takze
Narodowy Dzień Zwycięstwa. W Opolu uczczono rocznicę zakończenia II wojny światowej
W swoim wpisie stawia również pytania dotyczące sytuacji zwierząt i własnej reakcji na nią. "Jak mam milczeć gdy psu, którym od lat się opiekuję grozi śmierć z ich rąk - bo jest niewygodny?" - czytamy. Dodaje też: "Ja nie ustąpię - nie zamknę się i nie odejdę!".
Na te publikacje odpowiedziało schronisko, wydając obszerne oświadczenie. Jak zaznaczono, jest to "pierwszy i ostatni raz", gdy placówka odnosi się do tej sprawy.
"Niestety wśród kilkudziesięciu osób o wielkich sercach znalazła się jedna wolontariuszka, której zmuszeni byliśmy wypowiedzieć umowę, ponieważ naruszała dobre imię naszego schroniska, pracowników, wolontariuszy i dyrekcji" - wskazano.
Placówka podkreśla, że pies Hałk został oddany do schroniska 17.11.2023, a jego właścicielka podpisała dokument zrzeczenia.
"Oddała Pani Hałka w dniu 17.11.2023 na co mamy dowody i co boli najbardziej to fakt, że Hałk nie przyjechał do nas agresywny, bo stoi przy nim nasza wolontariuszka. Mimo to pozwoliła Pani zamknąć swojego psa w schronisku i przychodziła Pani do niego sporadycznie. My tymczasem stworzyliśmy mu nowy dom, stały duży wybieg łączący dwa domki, wstawiliśmy również ogrzewanie zimą" - wskazano w oświadczeniu.
W odpowiedzi na zarzuty dotyczące stanu zdrowia psa i opieki nad nim, schronisko informuje, że zwierzę jest pod stałą kontrolą weterynaryjną. "My Hałka widzimy codziennie, lekarz też (...) przyjmuje na to leki oraz lek na stawy Librellę, za którą płaci schronisko. Nie mamy nic do ukrycia jednak z Panią rozmowy nie mają sensu, bo Pani nas obraża. Atakuje także Polaków, co wskazuje Pani w rozmowie z naszą wolontariuszką" - czytamy.
Zobacz takze
Kolizja na rondzie przy ulicy Nysy Łużyckiej w Opolu
Schronisko odnosi się również do pojawiających się w internecie oskarżeń o niewłaściwe leczenie oraz warunki bytowe, określając je jako nieprawdziwe. W oświadczeniu wskazano także, że placówka była wielokrotnie kontrolowana przez instytucje zewnętrzne, a wyniki kontroli były pozytywne.
"Tak jak mijała się pani z prawdą w sprawie historii Hałka, tak mówi pani nieprawdę w kwestii warunków w schronisku. Potwierdzają to liczne kontrole w naszym schronisku. Mimo to, pani nie dawała za wygraną i nie ustawała w atakach na schronisko i jego pracowników."
"Oddała go Pani a teraz dyktuje nam warunki jak mamy go karmić, leczyć, sprzątać. Ma Pani wymagania a my opłacamy leczenie, karmę. KAŻDY BY TAK CHCIAŁ. My mówimy stanowcze NIE! My się nim opiekujemy codziennie!!! A pani zrobiła sobie ze schroniska prywatny hotel za pieniądze wszystkich Opolan."
W dalszej części stanowiska pojawiają się zarzuty wobec byłej wolontariuszki dotyczące publikowania - zdaniem schroniska - nieprawdziwych informacji i podsycania negatywnych komentarzy w sieci. "Stworzyła Pani grupkę składającą się z paru hejterów, którzy piszą nieprawdę i zachęcają do bojkotu schroniska" - wskazano.
Placówka zaznacza, że jej działania wobec psa mają na celu zapewnienie mu opieki oraz znalezienie nowego domu, a była wolontariuszka - mimo rozwiązania umowy - może odwiedzać zwierzę na zasadach obowiązujących wszystkich odwiedzających.
Wydarzenia pod patronatem portalu
Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".
Najczęściej czytane
Polub nas!
Chmura tagów
Ogłoszenia
Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że przeglądając tę stronę wyrażasz zgodę
na zapisywanie na Twoim komputerze niezbędnych do jej poprawnego funkcjonowania plików
cookie.
Więcej informacji na temat plików cookie znajdziecie Państwo na stronie
polityka prywatności.
Kliknij tutaj, aby wyrazić zgodę i ukryć komunikat.
kamyk17: Napisał postów [603], status [rozpisany/na]
Na marginesie tej sprawy, warto zauważyć,że media czasem donoszą,że są w Polsce fundacje ,które pod płaszczykiem opieki nad zwierzętami, de facto prowadzą działalność stricte komercyjną.Zdarzają się przypadki porywania właścicielom ich psów i handlowania nimi. Bywa też,że samorządy bezkrytycznie przekazują dotacje rozmaitym tego typu fundacjom. Po prostu opieka nad zwierzętami to dla wielu wyłącznie biznes, a zwierzęta to tylko narzędzie.