Jacek O. został oskarżony o dokonanie rozboju 11 stycznia 2025 roku. Według ustaleń prokuratury, około godziny 3:40 nad ranem wszedł do sklepu z zasłoniętą twarzą i grożąc nożem pracownicy, zażądał wydania wszystkich pieniędzy. Pokrzywdzona wydała mu gotówkę w kwocie ponad 1700 zł.
Zdarzenie zostało zarejestrowane przez monitoring stacji, a sam oskarżony przyznał się do winy zarówno w toku postępowania przygotowawczego, jak i podczas procesu. - Chcę powiedzieć, że do tego rozboju zmusiła mnie sytuacja finansowa oraz śmierć mamy. Ja z tych pieniędzy zapłaciłem rachunki, za czynsz i za prąd oraz starczyło mi na jedzenie. Za czynsz płacę około 1000 zł, a za prąd 300 zł - mówił Jacek O. w swoich wyjaśnieniach.
Sąd ustalił, że mężczyzna działał w warunkach recydywy, ponieważ dopuścił się rozboju w ciągu pięciu lat od odbycia poprzedniej kary pozbawienia wolności, również za przestępstwo z użyciem przemocy. Poprzedni wyrok za rozbój (art. 280 §2 k.k.) zapadł w 2020 roku, a kara była częściowo odbywana w systemie dozoru elektronicznego.
W toku rozprawy przesłuchano m.in. kierowniczkę stacji oraz pokrzywdzoną kasjerkę. Potwierdziła ona, że oskarżony wyciągnął nóż i kierował go w jej stronę z odległości około 30-40 cm. - Mówił, żebym się nie denerwowała. Że wszystko będzie dobrze, jeżeli oddam pieniądze, ale byłam przerażona - relacjonowała.
Z monitoringu wynikało, że Jacek O. miał zasłoniętą twarz, a po odebraniu gotówki uciekł. Po drodze zgubił część banknotów - łącznie odzyskano 130 zł. W związku z tym realna strata stacji wyniosła 1589,55 zł.
Obrończyni Jacka O., adwokat Małgorzata Kubis, podkreślała w trakcie procesu, że jej klient posiada orzeczenie o niepełnosprawności oraz że dopuścił się czynu w sytuacji życiowego kryzysu. - Żałuje tego, co zrobił. Zrobił to pod wpływem presji psychicznej i trudności finansowych. To nie był atak planowany, lecz działanie desperackie - mówiła.
Prokuratura wnioskowała o uznanie Jacka O. za winnego rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia w warunkach recydywy i wymierzenie mu kary 4 lat pozbawienia wolności. Domagała się również zasądzenia na rzecz pokrzywdzonej 500 zł zadośćuczynienia oraz naprawienia szkody wobec właściciela stacji paliw w kwocie 1589,55 zł. Prokurator Agnieszka Pańczyk wniosła także o obciążenie oskarżonego całością kosztów sądowych.
W wyroku ogłoszonym przez Sąd Okręgowy w Opolu, Jacek O. został uznany za winnego zarzucanego czynu z art. 280 §2 k.k. w zw. z art. 64 §1 k.k. i skazany na 3 lata i 2 miesiące pozbawienia wolności. Przewodniczący sędzia Artur Sobczak podkreślił, że kara 3 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności jest karą adekwatną. Mężczyzna został również zobowiązany do zapłaty pokrzywdzonej 1000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz do naprawienia szkody na rzecz stacji paliw. Nie poniesie natomiast kosztów sądowych.
